Aktualności

Mroczek-Truskowski: Wierzyć w to, co robimy
13.09.2015

Minęły dwa dni solidnego basketu – III Memoriał Izabeli Kaczmarek dobiegł końca. BM Slam Stal rozegrała pierwsze sparingi. Gospodarze imprezy w piątek musieli uznać wyższość przedstawicieli czeskiej ekstraklasy, Sluneta Usti Nad Labem, ale w sobotę zrehabilitowali się przed kibicami, pokonując MKS Start Lublin. O komentarz na temat inauguracyjnych gier kontrolnych poprosiliśmy jednego z liderów beniaminka, Adriana Mroczka-Truskowskiego.

Podopieczni Zorana Sretenovica dobrze zaprezentowali się w konfrontacji przeciwko przyjezdnym z Lublina.  Zdobyli aż 94 punkty, tracąc 84 oczka.   – Mimo że był to nasz drugi mecz turnieju, sobotnie spotkanie rozegraliśmy z większą intensywnością – mówi Adrian Mroczek-Truskowski. – Wczoraj trener za pewne rzeczy nas pochwalił, za pewne zganił i chciał, żebyśmy przede wszystkim utrzymali energię z poprzedniego dnia. Oczekiwał, żebyśmy napędzali się wzajemnie czy to w ataku, czy obronie – komentuje skrzydłowy.

Zawirowania związane z licencją na grę w Tauron Basket Lidze sprawiły, iż żółto-niebiescy dość późno rozpoczęli okres przygotowawczy. Inauguracyjne spotkania sparingowe rozegrali dopiero w drugim tygodniu września. – Tak naprawdę, to są dopiero nasze dwa pierwsze spotkania. Nie ma sensu rozwodzić się czy sugerować ich wynikami – kontynuuje Mroczek-Truskowski. – Trener przygotował nas na to, że będziemy testować bardzo dużo wariantów taktycznych. Mówił, byśmy nie przejmowali się, gdy coś nie będzie wychodziło. Kiedy atakujący nam ucieknie i rzuci punkty – nic się nie dzieje. Gramy dalej, jest w porządku. Walczymy od nowa. Przede wszystkim to chcieli zobaczyć kibice. Na tym to wszystko polega – zaznacza doświadczony skrzydłowy.

BM Slam Stal zajęła ostatecznie trzecie miejsce w III Memoriale Izabeli Kaczmarek. – Turniej był naprawdę świetny, wszystko udało się w 100-procentach. Całokształt mógł się podobać kibicom. Była wyjątkowa atmosfera, mecze stały na wysokim poziomie. Trener chciał, żebyśmy dali od siebie dużo pozytywnej energii i wierzyli w to, co robimy – kończy Adrian Mroczek-Truskowski.

Autor: Patryk Pankowiak