Aktualności

BM Slam Stal postawiła się Rosie. Były emocje
24.10.2015

To miał być pokaz siły Rosy Radom, tymczasem BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski prowadziła przez 13 minut meczu, a przed rozpoczęciem decydującej kwarty traciła do gospodarzy tylko punkt. Podopieczni Wojciecha Kamińskiego triumfowali ostatecznie 77:65, ale wynik nie do końca odzwierciedla przebieg spotkania. Żółto-niebiescy walczyli z faworyzowanym rywalem, jak równy z równym.

Sobotni mecz rozpoczął się od popisu ostrowian, którym przewodzili Marcin Sroka i Curtis Millage. Ku zaskoczeniu fanów basketu z Radomia, skrzydłowy zdobył 11 oczek w premierowej kwarcie, a BM Slam Stal wygrała ten fragment 23:19! Przewaga byłaby jeszcze większa, gdyby nie szalony rzut Toreya Thomasa przez ręce Mateusza Zębskiego z dziewiątego metra. Goście zaaplikowali rywalom cztery rzuty zza łuku. Najgorsze, iż przez następne 30 minut dorzucili tylko trzy skuteczne próby tego typu.

Zoran Sretenović i Karol Kowalewski nakazali swoim podopiecznym postawić strefę w obronie. Do pewnego momentu było to wręcz idealne rozwiązanie, które uniemożliwiało Rosie grę bliżej kosza. Schody dla BM Slam Stal rozpoczęły się, gdy czwarta drużyna ubiegłego sezonu zaczęła trafiać rzuty zza linii 6 metrów i 75 centymetrów. Od stanu 28:23 dla ostrowian, zrobiło się 37:32 dla Rosy Radom. Sprawy w swoje ręce wziął wówczas Curtis Millage. Amerykanin efektownym zagraniem z faulem przeciwnika doprowadził do wyrównania. Do przerwy duet Millage – Sroka zdobył 33 na 39 punktów beniaminka Tauron Basket Ligi.

Trzecia kwarta – Marcin Sroka znów o sobie przypomniał, trafiając za trzy punkty. Doświadczony Wojciech Żurawski dał dobrą zmianę, Deshawn Delaney grał agresywniej w ataku. Sprawiło to, iż faworyzowani gospodarze nie byli w stanie przejąć kontroli nad spotkaniem! Chociaż radomianie przewodzili już 54:46, serbski szkoleniowiec wziął czas i odpowiednio nastroił swoich koszykarzy, którzy zanotowali serię 8-0. Podopieczni Wojciecha Kamińskiego przejęli spotkanie dopiero w końcówce czwartej kwarty.

Co warte podkreślenia, BM Slam Stal nie oddała celnego rzutu przez blisko pierwsze cztery minuty decydującej odsłony. W międzyczasie niesportowo faulował Tomasz Ochońko. MVP ubiegłego sezonu I ligi celnym rzutem z dalekiego dystansu przełamał także niemoc goniących, aczkolwiek C.J. Harris i i Seid Hajrić odpowiedzieli natychmiastowo. Tak właśnie klarowała się przewaga drużyny “Kamyka”. Darrius Garrett wybudził się z letargu, dwukrotnie umieścił piłkę w koszu, ale Rosa perfekcyjnie wykorzystała trzy posiadania z rzędu, doprowadzając do wyniku 74:63. Mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 77:65.

BM Slam Stal na pewno nie była faworytem sobotniego spotkania. Musi cieszyć fakt, iż gra żółto-niebieskich wyglądała zdecydowanie lepiej, niż podczas pierwszego domowego meczu z Anwilem Włocławek. Kto zachwycał w sobotę? Curtis Millage zdobył 23 punkty (7/11 z gry), osiem zbiórek i cztery asysty – fenomenalny Amerykanin miał eval na poziomie 25. Niesamowite zawody rozegrał także Marcin Sroka. Skrzydłowy w 35 minut zapisał na swoim koncie 19 oczek.

Co ważne, zmiennicy Rosy dali drużynie 28 oczek, a Stalówki 11. Gospodarze zdobyli aż 27 oczek w kontratakach – goście 4. Radomian do drugiego sukcesu w sezonie 2015/2016 poprowadził kieszonkowy rozgrywający, Torey Thomas. Ten koszykarz zaaplikował Stalówce 22 punkty, a także miał dziewięć zbiórek i sześć asyst (eval 31). C.J. Harris dodał 13 oczek. BM Slam Stal legitymuje się bilansem 1-2. Następne spotkanie rozegra już w najbliższą środę w Koszalinie.

Rosa Radom – BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski 77:65 (19:23, 21:16, 17:17, 20:9)

Rosa: Thomas 22, Harris 13, Zajcew 9, Sokołowski 9, Szymkiewicz 6, Bonarek 6, Jeszke 5, Hajric 5, Adams 2, Witka 0, Schenk 0, Zegzuła 0.

BM Slam Stal: Millage 23, Sroka 19, Ochońko 7, Delaney 6, Garrett 4, Żurawski 4, Zębski 2, Suliński 0, Pisarczyk 0, Mroczek-Truskowski 0.

Autor: Patryk Pankowiak