Do najbliższego spotkania

z Miastem Szkła Krosno
pozostało

Trzymamy

kciuki za naszą drużynę
#JesteśmyzeStali

Aktualności

Zła druga połowa. Asseco lepsze od BM Slam Stal
22.11.2015

BM Slam Stal nie udało się zatrzymać w niedzielę zespołu Asseco Gdynia. Podopieczni Tane Spaseva pokonali ostrowian 81:72 i zapisali na swoim koncie szóste zwycięstwo. Goście znakomicie prezentowali się szczególnie w drugiej połowie spotkania. 

Dwie odmienne i różne połowy. To pierwsze skojarzenie, które nasuwa się, kiedy poddajemy ocenie niedzielne spotkanie. Gospodarze przez pierwsze 20 minut prezentowali się fantastycznie. Trafili 75-procent oddanych rzutów za dwa punkty, a na przełomie kwart zanotowali nawet serię 13-0. Ostatecznie do przerwy prowadzili aż 47:35. Bezradne Asseco ratowało się trafieniami zza linii 6 metrów i 75 centymetrów. Podopieczni Tane Spaseva umieścili w koszu siedem takich prób.

Gdy obie drużyny zamieniły się stronami, gra beniaminka się posypała. Gdynianie zacieśniali środek boiska, a rzuty żółto-niebieskich nie odnajdywały drogi do celu. Goście w błyskawicznie tempie odrobili dzielący dystans. Potrzebowali do tego czterech minut trzeciej kwarty. Anthony Hickey trafieniem zza łuku doprowadził do stanu 48:47 dla Asseco.

Chociaż niemoc BM Slam Stal przerwał Deshawn Delaney, rozpędzona drużyna macedońskiego szkoleniowca prowadziła przed rozpoczęciem decydującej odsłony 59:57. Gdynianie prezentowali przemyślany i przede wszystkim efektywny basket. Filip Matczak wspiął się na wyżyny, Jakub Parzeński skutecznie kończył akcje, a Przemysław Frasunkiewicz trafiał, jak w transie. Doświadczony skrzydłowy tego dnia zapisał na swoim koncie 23 punkty (6/11 za 3), a były gracz BM Slam Stal miał 16 oczek, dziewięć zbiórek i siedem asyst!

Ostrowianom mimo wszystko nie można odmówić ambicji. Kiedy na zegarze pozostawało 26 sekund, doprowadzili do stanu 72:76. Curtis Millage dwoił się i troił, ale Asseco grało spokojne. Goście wiedzieli, co zrobić, by nie wypuścić z rąk zwycięstwa. W końcówce dwa rzuty osobiste skutecznie wykonał Sebastian Kowalczyk, a spotkanie wsadem zakończył Jakub Parzeński. Gdynianie triumfowali 81:72 i zapisali na swoim koncie szóste zwycięstwo w sezonie.

BM Slam Stal na nic zdało się 17 oczek Curtisa Millage’a. Deshawn Delaney zdobył 13 punktów i zebrał pięć piłek. Oprócz Amerykanów, na słowa pochwały zasłużyli także Wojciech Żurawski i Mateusz Zębski. Środkowy świetnie spisywał się pod tablicami, miał sześć zbiórek i najwyższy wskaźnik +/- w drużynie (+11). 23-latek pozytywnie zaskakiwał przede wszystkim w pierwszej połowie. Zębski zdobył wówczas osiem punktów, czyli w sumie więcej, niż w pięciu poprzednich występach.

Gospodarze w niedzielę musieli radzić sobie bez kontuzjowanego Adriana Mroczka-Truskowskiego. Ponadto w tygodniu poprzedzającym mecz problemy zdrowotne miał Adrian Suliński. Rzucający zmagał się z chorobą.

Asseco zanotowało 22 drużynowe asysty i trafiło aż 15 na 30 oddanych rzutów zza łuku. To świetnie obrazuje, na czym opierała się ich gra. Stalówce zabrakło skuteczności – tylko 3 na 21 w próbach premiowanych zdobyciem trzech punktów. Dla żółto-niebieskich to czwarta porażka w sezonie 2015/2016.

Następnym przeciwnikiem drużyny Zorana Sretenovica będzie w poniedziałek 30 listopada WKS Śląsk Wrocław.

BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski – Asseco Gdynia 72:81 (22:19, 25:15, 10:24, 15:22)

BM Slam Stal: Millage 17, Delaney 13, Sroka 11, Kaczmarzyk 9, Zębski 8, Wangmene 7, Żurawski 5, Ochońko 2.

Asseco: Frasunkiewicz 23, Matczak 16, Parzeński 12, Kowalczyk 10, Hickey 10, Szczotka 4, Czerlonko 3, Kaplanović 3, Morozow 0.

Autor: Patryk Pankowiak