Do najbliższego spotkania

z Polpharma Starogard Gdański
pozostało

Trzymamy

kciuki za naszą drużynę
#JesteśmyzeStali

Aktualności

BM Slam Stal postraszyła Anwil. Ten znów wygrał u siebie
23.01.2016

BM Slam Stal postraszyła Anwil, wkładając w sobotnie spotkanie wiele zdrowia i energii! Jeszcze siedem minut przed końcem meczu we Włocławku był remis (53:53), co mogło zdziwić tych, którzy skazywali żółto-niebieskich na pożarcie w jaskini lwa. Ostatecznie finisz należał do podopiecznych Igora Milicicia, którzy triumfowali 70:60 i znów wygrali na własnym parkiecie. Ich bilans w Hali Mistrzów, to 9-0.

W pierwszym meczu obu ekip Rottweilery zdeklasowały Stalówkę 81:65. Tym razem włocławianie musieli sporo się napocić, aby nie zawieść swoich kibiców i pokonać beniaminka. Gospodarze grali bez Chamberlaina Oguchiego, ale trener żółto-niebieskich, Zoran Sretenović był ograniczony przez problemy zdrowotne Alexisa Wangmene. Kameruńczyk spędził na parkiecie tylko dwie i pół minuty, zdobywając w tym czasie dwa punkty.

Nawet bez podstawowego centra, BM Slam Stal była w stanie wygrać walkę pod tablicami w stosunku 36-33. Curtis Millage zebrał 10 piłek, a po sześć zbiórek mieli Deshawn Delaney i Marcin Sroka. Było to o tyle istotne, ponieważ zawodnicy Stalówki spisali się w tym elemencie lepiej od podkoszowych przeciwników, Kervina Bristola, Roberta Tomaszka czy Fiodora Dimtriewa. Całe trio zebrało w sumie tylko 13 piłek.

Wracając do przebiegu spotkania, pierwsze fragmenty wskazywały na to, iż Anwil szybko zdominuje wydarzenia na parkiecie i będzie kontrolował przewagę do samego końca spotkania. Kluczowe, by obrać taki tok myślenia, były cztery celne trafienia Bartosza Diduszko za trzy punkty z rzędu. Zrobiło się wówczas 33:22 dla gospodarzy, a wynik do stanu 35:22 powiększył jeszcze Bristol.

To miało pogrążyć, a podziało na BM Slam Stal bardzo motywująco. Podopieczni Zorana Sretenovica szybko zabrali się za odrabianie strat i ta sztuka udała im się na początku decydującej, czwartej kwarty! Serbski szkoleniowiec desygnował do gry Adama Kaczmarzyka, a ten odpłacił mu się, trafiając dwie próby zza linii 6 metrów i 75 centymetrów. Kibice w Hali Mistrzów zadrżeli, niepokojąc się o swoich ulubieńców. Remis (49:49)!

Następnie było także 51:51 oraz 53:53, ale od tego momentu Anwil udowodnił, dlaczego wymienia się ich w gronie zespołów kandydujących do wywalczenia mistrzostwa Polski. Gospodarze zanotowali serię 13-0, a kluczowe rzuty trafiali David Jelinek, Robert Skibniewski i ponownie Diduszko. Dzięki temu włocławianie prowadzili 66:53 i w od tego czasu nie było już siły, która odebrałaby im zwycięstwo.

Dla podopiecznych Igora Milicicia to 13. zwycięstwo w sezonie, a dziewiąte u siebie w Hali Mistrzów! BM Slam Stal przegrała dziewiąte spotkanie w rozgrywkach, aczkolwiek znów pozostawiła po sobie dobre wrażenie. Marcin Sroka zdobył 15 oczek, a Curtis Millage dorzucił 12 punktów, 10 zbiórek i siedem asyst. Bułgar Christo Nikołow zaaplikował rywalom 10 oczek, a efektywne 27 minut w sobotę spędził na parkiecie Wojciech Żurawski.

Stalówka osiągnęła 38-procent skuteczności w próbach z pola, a Anwil trafił w sumie 46-procent oddanych rzutów tego typu. Goście trafili ponadto cztery próby zza łuku, a włocławianie osiem. W ich szeregach przed własnymi kibicami zadebiutowali Michał Chyliński i Danilo Andjusic. Bartosz Diduszko miał 16 punktów, a Robert Skibniewski 13. Najlepszy strzelec Tauron Basket Ligi, David Jelinek zaaplikował ostrowianom “tylko” 12 oczek. Duża zasługa w tym Mateusza Zębskiego, który pilnował Czecha.

Anwil Włocławek – BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski 70:60 (18:14, 17:13, 14:19, 21:14)

Anwil:  Diduszko 16, Skibniewski 13, Jelinek 12, Dmitriew 10, Andjusić 5, Chyliński 5, Tomaszek 4, Bristol 4, Stelmach 1, Łączyński 0, Marchlewski 0.

BM Slam Stal: Sroka 15, Millage 12, Nikołow 10, Żurawski 7, Kaczmarzyk 6, Zębski 5, Ochońko 3, Wangmene 2, Delaney 0, Suliński 0.

Autor: Patryk Pankowiak