Do najbliższego spotkania

z King Szczecin
pozostało

Trzymamy

kciuki za naszą drużynę
#JesteśmyzeStali

Aktualności

Heroiczna walka. Partizan wygrał tylko minimalnie
10.09.2016

Mało zabrakło, a piątkowy mecz sparingowy zakończyłby się niespodziewanym rozstrzygnięciem! Pełnia szczęścia była bardzo blisko. Faworyzowany Partizan Belgrad musiał ratować się trzypunktowym rzutem, aby wyrównać stan meczu i doprowadzić do dogrywki. BM Slam Stal kilka sekund przed końcem prowadziła 74:71. Serbów wybawił William Hatcher.

Brak Aarona Johnsona i Łukasza Majewskiego podziałał na żółto-niebieskich motywująco. Pozostali koszykarze wiedzieli, że muszą zastąpić borykających się z urazami kolegów i dać od siebie absolutne maksimum. Podopieczni pracującego niegdyś w NBA Aleksandra Dzikica w pewnym momencie doprowadzili do stanu 57:40, lecz właśnie wtedy Stalówka się przebudziła i zaczęła dyktować warunki. Kamil Chanas poderwał drużynę, trafiając serię rzutów zza łuku. Przewaga belgradczyków zniknęła w mgnieniu oka.

BM Slam Stal zaliczyła passę 17-0, a następnie doprowadziła nawet do stanu 63:58, wprawiając w osłupienie wszystkich obecnych w hali imienia Antonio Alexe’a. W ostatnich sekundach ostrowianie mieli o trzy oczka więcej, niż rywale. Słynny Partizan rzucał zza linii 6 metrów i 75 centymetrów. Pudło, zbiórka, pudło, zbiórka– tak wyglądały ostatnie sekundy ze strony oponentów żółto-niebieskich! Szczęście dopisywało Serbom, ponieważ to właśnie w ich ręce trafiała piłka. Kluczowy rzut trafił w końcu Amerykanin, William Hatcher.

Ostatnia akcja meczu należała do Stalówki. Decydujący rzut oddał Porter Troupe. Idealnie zwiódł rywala, wykonał kozioł i wyszedł w górę. Minimalnie się pomylił, rozkładając bezradnie dłonie w kierunku niebios. Dogrywka od początku do końca układała się pod dyktando Partizana, który zachował więcej sił i miał tego dnia szerszą rotację.
Chociaż BM Slam Stal ambitnie goniła rywali, belgradczycy triumfowali ostatecznie 93:85. – Pozostał niedosyt, ale to wszystko świadczy tylko o tym, że zagraliśmy tego dnia bardzo dobrze. To dobry prognostyk – mówili zgodnie zawodnicy.

Christo Nikołow miał 24 punkty, Adam Kaczmarzyk i Mateusz Zębski skompletowali ich po 12. Marvin Jefferson zapisał na swoim koncie double double, 10 oczek oraz 10 zbiórek, dokładając do tego dwa bloki. Porter Troupe miał problemy z celnością, ale rozdał sześć kluczowych podań. Bardzo dobrze grę ostrowian prowadził Tomasz Ochońko, a kluczowe rzuty trafiał Kamil Chanas.

Ostatecznie BM Slam Stal zakończyła Memoriał Antonio Alexe’a na trzecim miejscu, ale na pewno nie można mówić o klęsce czy słabym wyniku. CSM CSU Oradea pokazała, iż jest gotowa do startu sezonu, pewnie wygrywając. Od Partizana Belgrad, który jest na podobnym etapie przygotowań, co Stalówka, ostrowianie nie odstawali ani trochę. W doliczonym czasie prym wiódł srebrny medalista Igrzysk Olimpijskich w Rio, reprezentant Serbii Stefan Bircevic i to właśnie on poprowadził drużynę do sukcesu.

Partizan Belgrad – BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski 93:85 po dogrywce (21:14, 25:22, 12:23, 16:15, d1. 19:11)

Partizan: Bircevic 22, Hatcher 18, Ratkovica 17, Marinkovic 13, Majstrovic 8, Tanaskovic 5, Karahodzic 4, Koprivica 4, Pot 2, Lukovic 0, Andric 0.

BM Slam Stal: Nikołow 24, Kaczmarzyk 12, Zębski 12, Chanas 10, Jefferson 10, Ochońko 9, Troupe 6, Koreniuk 2.

Autor: Patryk Pankowiak