Do najbliższego spotkania

z Polpharma Starogard Gdański
pozostało

Trzymamy

kciuki za naszą drużynę
#JesteśmyzeStali

Aktualności

Trenuje Janikowskiego czy Helda, pomógł BM Slam Stali
17.02.2017

To, że pracował w zespole BM Slam Stal, można uznać za duży zaszczyt. Bartosz Bibrowicz, stary znajomy trenera ostrowskiej drużyny, Emila Rajkovicia zgodził się podjąć rękawicę i na pewno też przyczynił się do tego, iż drużyna zaczęła odnosić sukcesy. Jest odpowidzialny za przygotowanie motoryczne m.in. Damiana Janikowskiego, medalisty Igrzysk Olimpijskich. Janikowski obecnie przygotowuje się do swojego debiutu w klatce KSW, a Bibrowicz ma w tym duży udział. Ten współpracuje także z aktualnym zawodnikiem federacji UFC, Marcinem Heldem. Jest uznanym fachowcem w środowisku Mieszanych Sztuk Walki. To wszystko mówi samo za siebie. Zaufali mu najlepsi, świetną pracę wykonał także w BM Slam Stali.

Macedoński szkoleniowiec, kiedy trafił do Ostrowa Wielkopolskiego, wykonał dwa priorytetowe telefony – do Marko Velickovicia, który został jego asystentem, a także dobrze znanego mu Bartka Bibrowicza. Ten znalazł czas, aby dołączyć do drużyny BM Stal Stal. Efekty jego pracy z zawodnikami przyszły bardzo szybko. Stalówka awansowała do ścisłej czołówki Polskiej Ligi Koszykówki, ale on zawsze pozostawał w cieniu. Poznajcie go bliżej, bo to naprawdę nietuzinkowa postać.

Patryk Pankowiak: Zacząłeś przeprowadzać treningi w zespole BM Slam Stal, kiedy do drużyny dołączył Emil Rajković. Jesteś zapracowanym człowiekiem, masz wiele ofert pracy. Znalazłeś czas, żeby trenować też koszykarzy w Ostrowie? Osoba trenera miała na to wpływ? Kiedy do Ciebie zadzwonił, wiedziałeś, że się zgodzisz?

Bartosz Bibrowicz: Tak to prawda, ostatnie miesiące są dla mnie bardzo pracowite. W moim życiu zawodowym, jak i prywatnym zaszło wiele zmian. Oczywiście miałem wątpliwości czy uda mi się pogodzić wszystko i czy będę mógł wnieść pozytywne zmiany do drużyny. Jak widać, udało się. Oczywiście wpływ trenera Rajkovicia był duży, ale ostateczną decyzję podjąłem po konsultacji z żoną. Trener Emil Rajković mnie zna, mój warsztat pracy i chyba mi ufa. Po prawie trzech latach współpracy bardzo dobrze się dogadujemy. To świetny człowiek i trener profesjonalista. Miałem bardzo duży komfort pracy, a to motywowało mnie jeszcze bardziej i mocniej. Oczywiście nie był to łatwy okres. Kiedy wróciłem z Macedonii, pracowałem w WKS Śląsk Wrocław, realizowałem również kilka międzynarodowych projektów i jednocześnie na dniach spodziewałem się syna. Nie było łatwo. Moja żona urodziła kilka dni po moim dołączeniu do drużyny. Myślę, że wszyscy daliśmy radę.

Pankowiak: Dużo zwiedziłeś, sporo widziałeś, masz duże pojęcie o swojej pracy. Jak ocenisz zawodników BM Slam Stal? Jest potencjał? Ty, jako trener przygotowania motorycznego, możesz powiedzieć na ich temat coś pozytywnego? Chcą pracować?

Bibrowicz: Powiem tak, miałem okazję obserwować zawodników w różnych ligach. Każda drużyna jest inna. Przychodząc do drużyny dostałem jasne zadanie: zawodnicy muszą być gotowi, aby realizować zadania techniczno-taktyczne założone przez trenera Rajkovicia. Nie było czasu na duże zmiany, skupiliśmy się przede wszystkim na adaptacji do systemu, zbudowaniu odpowiedniego balansu treningowego, pomiędzy motoryką i taktyką. Moją współpracę z drużyną rozpocząłem od testów, analizy wyników i przede wszystkim budowania zaufania pomiędzy mną, a zawodnikami. Z kilkoma z nich miałem okazję już pracować.

Myślę, że udało zbudować się po raz kolejny dobrą atmosferę w drużynie, której zaufanie, etyka pracy i zasady moralne są na wysokim poziomie! Co do potencjału, ja wierzyłem w tych zawodników od początku. Zanim podpisałem kontrakt bardzo uważnie analizowałem kilka wcześniejszych meczów BM Slam Stali oraz prześledziłem ich poprzednie sezony. To wszystko dlatego, aby poznać graczy oraz ich zachowania na boisku pod względem motoryki. Bardzo chciałem wyciągnąć z nich, tyle ile potrzeba. Wiedziałem też, że kluczem do dobrej gry zawodników jest zdrowie i brak kontuzji. Tu moja współpraca z Łukaszem Witczakiem, fizjoterapeutą drużyny była kluczowa. Bardzo dobrze się dogadywaliśmy.

 

Pankowiak: Jak wspominasz ten czas, trenując koszykarzy BM Slam Stal? Teraz dostałeś ofertę pracy w Chinach, co pokazuje, jak cenionym specjalistą jesteś. Czym dokładnie tam będziesz się zajmował? Stalówkę będziesz wspominał z uśmiechem?

Bibrowicz: Przychodząc do klubu otwarcie powiedziałem, że mogę wyjechać do Chin na początku 2017 roku. Zarząd mi zaufał, a trener powiedział, że bardzo chce bym dołączył do sztabu. Mam nadzieję, że zostawiłem po sobie dobre wrażenie i moja praca przyczyniła się do progresu, jaki zanotowała drużyna w ostatnim czasie. Moim marzeniem od zawsze była praca za granicą i walka o najwyższe cele. Sezon rozpocząłem z MZT SKOPJE – wygraliśmy Super Puchar Macedonii. Następnie kontynuowałem pracę w WKS Śląsk Wrocław, a także dołączyłem do sztabu BM Slam Stal.

Czekałem na finalizację negocjacji i po moim kilkudniowym pobycie w grudniu mój wyjazd stał się faktem. Dostałem bardzo ciekawą ofertę z Chin, gdzie będę mógł pracować z olimpijczykami i koszykarzami CBA. Jak mogłem nie skorzystać? Moim głównym zadaniem w Chinach będzie kierowanie dużym centrum przygotowania motorycznego w Shenzen. To miasto, gdzie gra Maciej Lampe, więc mam nadzieję , że uda nam się spotkać z Maćkiem.

Czas w Ostrowie był dla mnie wyzwaniem i bardzo cieszę się, żę mogłem tu pracować przez ostatnie miesiące. Dziękuje zarządowi, całemu sztabowi szkoleniowemu i zawodnikom za zaufanie, ciężką pracę i pozytywne sytuacje. Każdą chwilę w Ostrowie będę wspominał bardzo pozytywnie. Nie chcę się żegnać, więc wolę powiedzieć do zobaczenia!

Autor: Patryk Pankowiak