Aktualności

Emocje były wielkie. Była dogrywka. Wygrana pojechała do Szczecina
10.12.2017

Ogromnych emocji dostarczył sobotni mecz, w którym we własnej hali podejmowaliśmy zespół Kinga Szczecin. To był dreszczowiec, który do czerwoności rozgrzał kibiców basketu. Walki i emocji było mnóstwo. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka, w której zespół gości sięgnął po zwycięstwo 101:91. – Ta porażka jest dla nas bardzo bolesna – powiedział trener Emil Rajković w trakcie konferencji prasowej.

Sobotni mecz na długo zapisze się w pamięci kibiców basketu w Ostrowie. To było znakomite widowisko. Ostrowianie w tym spotkaniu prowadzili przez 36 minut. Gospodarze rozpoczęli w dobrym stylu, prowadząc 12:4. W 17 minucie było za to 33:25 dla ,,Stalówki”, która w III kwarcie miała już nawet 14 punktów przewagi (52:38). Szczeciński zespół potwierdził jednak wszystkie swoje walory. Ekipa Mindaugasa Budzinauskasa walczy i nigdy się nie poddaje. W Kingu znakomicie radził sobie Amerykanin Carlos Medlock, który miał wsparcie Taurasie Jogeli i doświadczonym Pawle Kikowskim. W efekcie w ostatniej kwarcie goście rzucili się w pogoń.

Doszło do niesamowitej końcówki. Na trzy sekundy przed zakończeniem było 79:76 dla rywali, ale wtedy ostrowianie szybko wprowadzili piłkę do gry. Jure Skifić oddał rzut równo z końcową syreną. Piłka wpadła do kosza. Na trybunach mieliśmy szał radości, bowiem to trafienie oznaczało remis i dogrywkę. Niestety, w dodatkowym czasie gry sprawy w swoje ręce wziął Paweł Kikowski, który w całym meczu zdobył aż 31 punktów. To właśnie on przeprowadzał decydujące akcje, prowadząc koszykarzy Kinga do sukcesu 101:91. – Trudno cokolwiek powiedzieć po takiej przegranej. Prowadziliśmy przez większość meczu, ale ostatnie słowo należało do naszych rywali. To jest bardzo bolesna porażka dla nas – mówił na konferencji prasowej trener Emil Rajković. Carlos Medlock, jeden z bohaterów w ekipie Kinga stwierdził: – To dla nas wspaniałe zwycięstwo. Nie rozpoczęliśmy dobrze, ale później była znakomita praca całej drużyny. Pokazaliśmy dzisiaj wielki charakter.

 

BM Slam Stal – King Szczecin 91:101 (22:14, 18:19, 14:15, 25:31, d. 12:22)

BM Slam Stal: Aaron Johnsn 22 (12 as), Jure Skifić 14, Mateusz Kostrzewski 13, Michał Chyliński 12, Tomasz Ochońko 9, D.J. Richardson 9, Adam Łapeta 6, Łukasz Majewski 3, Kevin Pinkney 1, Grzegorz Kulka 0, Grzegorz Surmacz 0.

King: Paweł Kikowski 31, Carlos Medlock 25, Tauras Jogela 18, Mateusz Bartosz 16, Sebastian Kowalczyk 4, Łukasz Diduszko 3, Martynas Paliukenas 2, Andriej Diesiatnikow 2, Darrell Harris 0.