Do spotkania z

z AZS KOSZALIN pozostało

Trzymamy

kciuki za naszą drużynę

Aktualności

Prezes Matuszewski: Mamy zespół z wielkim potencjałem
15.03.2018
– Mamy zespół, który posiada olbrzymi potencjał. To też zespół, w którym są zawodnicy ze sporym doświadczeniem. Oni znają swoją wartość. Wiedzą, że grają w tym klubie, żeby osiągnąć sukces. Tu nie ma ludzi przypadkowych – mówi Paweł Matuszewski, prezes naszego klubu w rozmowie z Ryszardem Binczakiem, dziennikarzem Naszego Rynku. Zapraszamy do przeczytania całej rozmowy.

* Panie prezesie, mamy w składzie graczy, którzy na parkiecie robią różnicę. Wymienię chociażby kilku. To m.in. Marc Carter, Adam Łapeta, Aaron Johnson czy zakontraktowany ostatnio Nikola Marković. A przecież nie można zapominać o Michale Chylińskim czy Jure Skifiću. Czy można już powiedzieć, że mamy zespół kompletny?

– Takie właśnie były nasze założenia. Zawsze gramy o najwyższe cele. Do tego właśnie potrzebna jest kompletna drużyna. Musi być głęboki skład, który daje wiele możliwości trenerowi. Cieszę się, że zbudowaliśmy taki właśnie zespół. To jednak wcale nie było takie proste. Potrzebna była choćby cierpliwość. Przeprowadziliśmy wiele rozmów. Negocjacje były trudne, ale dopięliśmy swego. Mamy zespół, który posiada olbrzymi potencjał. To też zespół, w którym są zawodnicy ze sporym doświadczeniem. Oni znają swoją wartość. Wiedzą, że grają w tym klubie, żeby osiągnąć sukces. Tu nie ma ludzi przypadkowych. Wystarczy zobaczyć, że nasza para rozgrywający – środkowy to najlepszy taki duet w lidze. Z wielką przyjemnością ogląda się ich akcje, ale tak samo jest z pozostałymi zawodnikami. Długo czekaliśmy na powrót do zdrowia Marca Cartera. Jest w pełni sił i już pokazuje swoją klasę. Bardzo dużym wzmocnieniem jest też Nikola Marković, który jest bardzo wszechstronnym zawodnikiem. Dla mnie i myślę, że także dla kibiców jest wielką przyjemnością oglądać grę tych zawodników w barwach BM Slam Stal.

* W spotkaniu w Krośnie zaskoczyliśmy wszystkich fanów basketu kosmiczną wręcz skutecznością rzutów za dwa, sięgającą aż 90 proc.
– To wynik rewelacyjny. Po raz pierwszy od 2003 roku w polskiej lidze zespół uzyskał taką znakomitą skuteczność. To oczywiście cieszy, ale my nie przywiązujemy aż tak dużej wagi do tego rekordu. Dla nas liczy się każdy kolejny mecz i każde zwycięstwo. Gramy ładną dla oka koszykówkę. Widać, że ta gra cieszy zawodników. W zespole jest świetna atmosfera. Każdy z tych chłopaków dokłada swoją cegiełkę do sukcesów. W BM Slam Stal każdy ma swoje zadanie do wykonania. To właśnie charakteryzuje te najmocniejsze zespoły. My to mamy, ale jeszcze raz podkreślę, że dążyliśmy właśnie do tego. Pamiętamy, że początek sezonu nie był dla nas rewelacyjny. Wyciągnięte zostały odpowiednie wnioski. Dokonaliśmy korekt i teraz to wszystko przynosi efekty. To oczywiście praca całego zarządu klubu, trenera Rajkovića, zawodników, jak i wielu osób, które pracują na rzecz ostrowskiej koszykówki.

* Wielu zachwyca się grą Aarona Johnsona, ale takim cichym bohaterem jest Marc Carter. To gracz, który na siłę nie winduje swoich statystyk. Pokazał wielokrotnie, że w momentach, gdy zespół go najbardziej potrzebuje, potrafi wziąć ciężar gry na swoje barki. Nie boi się odpowiedzialności i ręka mu nie zadrży przy oddawaniu najważniejszych rzutów.
– Każdy z nas wie, jak klasowym zawodnikiem jest Marc. On to wszystko pokazał w poprzednim sezonie. Dlatego bardzo chcieliśmy, żeby nadal u nas grał. Nie udało się go zatrzymać, ale nie rezygnowałem, żeby tu wrócił. To były długie rozmowy, które zakończyły się sukcesem. Nie chcę jednak mówić tylko o jednym zawodniku. My mamy zespół. No i to słowo zespół jest tutaj najważniejsze. Ci gracze stanowią dobrze rozumiejący się kolektyw. Oni jednak wiedzą, że mają jeszcze rezerwy w swojej grze. Potencjał jest bardzo duży, ale wciąż chcemy iść do przodu. Eliminować błędy i być coraz mocniejszym zespołem.

* Zawodnicy sami nie grają, ktoś musi to wszystko na parkiecie poukładać i trzymać w ryzach. Emil Rajković to właściwy facet na właściwym miejscu. To on powtarza graczom, że najważniejszy jest zawsze ten najbliższy mecz i na nim należy się skupiać, a nie wybiegać zbyt daleko w przyszłość.
– Często rozmawiam z trenerem Rajkovićem. On żyje koszykówką 24 godziny na dobę. Dyskusje o baskecie są przyjemnością. Ostatnio wybraliśmy się na wspólny obiad. Rozmawialiśmy właśnie o tym, co jest najważniejsze w tej naszej przygodzie koszykarskiej. Razem doszliśmy do wniosku, że wcale najważniejszy nie jest ten cel, do którego osiągnięcia dążymy. Oczywiście, jeśli wejdziemy na szczyt, to będziemy się z tego ogromnie cieszyć, ale radość będzie przez dzień, dwa, góra tydzień. Najważniejsza jest ta droga, którą trzeba pokonać, żeby wejść na ten szczyt. To ten czas, w którym żyjemy koszykówką. Każdy kolejny tydzień w sezonie daje mnóstwo zadowolenia i radości. Oczywiście są też gorsze dni. Pojawią się porażki. To jest jednak właśnie sport. Raz się wygra, raz przegrywa. Dlatego nie rozumiem niektórych kibiców, którzy są ze swoim zespołem głównie wtedy, gdy jest na szczycie. Z drużyną trzeba być na dobre i na złe. To wsparcie jest potrzebne zarówno przy sukcesach, ale i przede wszystkim w tych trudnych momentach. Wtedy, gdy są problemy, które trzeba pokonać. Właśnie w tych chwilach zespół najbardziej potrzebuje wsparcia. My w Ostrowie mamy wielkie szczęście do kibiców. Widać, że są to fani, którzy bardzo dobrze znają się na koszykówce. Wiedzą, jak ona wygląda od środka. To dojrzali kibice, którzy zawsze nas wspierają. Tacy kibice to dla nas wielki skarb.

* Panie prezesie, która drużyna jest pańskim zdaniem głównym kandydatem do złotego medalu mistrzostw Polski?
– Tutaj nie ma żadnej tajemnicy. Wszyscy wiedzą, że faworytem i zarazem najsilniejszą drużyną jest Stelmet Zielona Góra. Anwil i Polski Cukier to za to drużyny na naszym poziomie. W półfinale chciałbym zagrać właśnie z kimś z tej dwójki. Jak się jednak zdarzy, że w drodze do finału ponownie naszym rywalem będzie Stelmet, to oczywiście nikt się nie podda. Rzucimy rękawice mistrzowi. Nie ukrywam, że liczę na kolejny sukces. Brązowy medal w poprzednim sezonie był czymś znakomitym. Sukces ma rewelacyjny smak. To było niesamowite uczucie, kiedy świętowaliśmy wywalczenie medalu. Teraz też tego chcemy. Chcemy potwierdzić naszą siłę. Nie jest przecież sztuką wygrać coś raz. Sztuką jest to, żeby potwierdzić w kolejnych latach swoją klasę.

Rozmawiał: Ryszard BINCZAK – Nasz Rynek

Autor: Redaktor BM SLAM STAL