Aktualności

Historia prawdziwa. Część III
10.05.2020

Zapraszamy do przeczytania III części naszego cyklu ,,Historia prawdziwa”. Dzisiaj spojrzymy na nasze ekstraklasowe występy przez pryzmat gry w hali w Kaliszu oraz w hali Szkoły Podstawowej numer 2 w Ostrowie Wielkopolskim. W 2016 roku, dzięki usilnym działaniom  naszego klubu koszykówka w ekstraklasowym wydaniu na dobre powróciła do Ostrowa Wielkopolskiego. Przygotowanie hali przy Wrocławskiej do wymogów ligi kosztowało mnóstwo pracy i pieniędzy. 

Jak wszyscy doskonale pamiętają, w pierwszym sezonie po powrocie do koszykarskiej elity nasz zespół występował w kaliskiej hali Arena. Jeszcze w czerwcu i lipcu 2015 roku, władze klubu na czele z Pawłem Matuszewskim robiły wszystko, żeby hala K1 w Ostrowie Wielkopolskim, otrzymała certyfikat PLK. Były plany dostosowania obiektu do wymogów ligi. Największym problemem był brak koszy najazdowych oraz dwumetrowego pasa bezpieczeństwa wzdłuż parkietu do gry.

Było kilka koncepcji – wyburzenie dwóch pierwszych rzędów trybun, inne usytuowanie ówczesnych szatni, co pozwoliłoby na umiejscowienie koszy najazdowych. Ostatecznie okazało się, że zrealizowanie tego wszystkiego w tak krótkim czasie nie będzie możliwe. Stąd też zapadła decyzja o całkowitej rozbudowie hali K1 i jednocześnie było już przesądzone, że powrót do elity nastąpi w Kaliszu.

To było jedyne rozwiązanie, ale towarzyszyły mu różne trudności i przeciwności. Nikt jednak nie zamierzał załamywać rąk. Takie były warunki i trzeba było im sprostać. Tutaj nie brakowało przychylności władz miasta Kalisza oraz zarządzającego obiektem dyrektora OSRiR Mirosława Przybyły. Trzeba było jednak logistycznie podołać wyzwaniu. W hali Arena na co dzień przecież grały i trenowały już dwa kaliskie zespoły: siatkarki oraz piłkarze ręczni. Poza tym, hala służyła uczniom tamtejszej szkoły. Wszystko zostało jednak opracowane i dopracowane. Potrafiono znaleźć optymalne rozwiązanie.

Uczciwie trzeba jednak przyznać, że występy w Kaliszu były sporym obciążeniem dla ówczesnych zawodników BM Slam Stal. Przedpołudniowe treningi, głównie te rzutowe odbywały się jeszcze w Ostrowie Wielkopolskim w hali przy K1. W kaliskim obiekcie ,,Stalowcy” ćwiczyli głównie dopiero o godzinie 20. Treningi trwały około dwóch godzin. Doliczając czas spędzany jeszcze po ich zakończeniu i powrót do domów, do kolacji ,,Stalowcy” zasiadali około północy. Zasypiali jeszcze później. Tutaj wszyscy orientujący się w realiach sportowego życia wiedzą doskonale, jak ważny dla zawodowców jest odpoczynek, jak również i regeneracja. Późne godziny treningów zaburzały odpowiedni rytm. Wszyscy jednak rozumieli sytuację. Potrafili poradzić sobie w takich okolicznościach, aczkolwiek łatwo nie było.

Klub też dbał o kibiców. Przed każdym meczem w roli gospodarza, dzięki współpracy z władzami miasta, podstawiane były dla fanów dwa, albo trzy autobusy Miejskiego Zakładu Komunikacji. Przed rozpoczęciem ligi były obawy, jak kibice zreagują na grę w Kaliszu. Wszyscy byli jednak stęsknieni i spragnieni występów ,,Stalówki” w elicie po długich sześciu latach przerwy. Na frekwencję nie można było narzekać. Średnio mecze BM Slam Stal w Kaliszu obserwowało około 1600 kibiców. Rekord padł na inauguracyjnym spotkaniu z Anwilem Włocławek. Wtedy w Arenie zasiadło blisko trzy tysiące kibiców.

Pierwszy występ BM Slam Stal w Arenie Kalisz:

Najbardziej dramatyczny przebieg miał mecz z PGE Turowem Zgorzelec. Wicemistrza Polski pokonaliśmy po dogrywce:

Już w trakcie debiutanckiego sezonu w ekstraklasie, władze ,,Stalówki” czyniły starania, żeby w kolejnym sezonie żółto-niebiescy wrócili do Ostrowa Wielkopolskiego. To było kolejne duże wyzwanie, z którym trzeba było się zmierzyć. Dla osób pracujących w klubie, jak zawsze, taka sytuacja wyzwalała dodatkową energię.

Pracowano dwutorowo. Z jednej strony, trwały prace związane z przygotowaniem hali K1 do rozbudowy. Z drugiej strony, czyniono starania, żeby dostosować do wymogów jedną ze szkolnych hal będących w Ostrowie Wielkopolskim. W 2016 roku możliwości nie było zbyt wiele. Tak na dobrą sprawę w grę wchodziły występów w dwóch halach szkolnych.

Najpierw rozważano grę w hali przy Krotoszyńskiej, w której na co dzień występują piłkarze ręczni KPR Ostrovia. Okazało się jednak, że przygotowanie tej hali do gry w ekstraklasie ze względu na jej usytuowanie będzie bardzo ciężkie. Wdrożono więc w życie plan związany z halą Gimnazjum numer 2 przy ulicy Wrocławskiej. Tutaj dużą rolę odegrały też władze miasta na czele z Prezydent Beatą Klimek, które dały zielone światło na rozpoczęcie prac związanych z dostosowaniem tego obiektu do wymogów ligi. Te wszystkie informacje dotyczące powrotu ,,Stalówki” do Ostrowa Wielkopolskiego niesamowicie ucieszyły kibiców, którzy długo czekali na ten moment. Mieli za sobą przejściowy sezon w Kaliszu, a po raz ostatni ekstraklasa gościła w Ostrowie Wielkopolskim wiosną 2009 roku.

Zobaczcie, jak wyglądała sala szkolna przy ulicy Wrocławskiej, w ówczesnym Gimnazjum numer 2 w czerwcu 2016 roku.

W czerwcu więc ruszyły wszystkie niezbędne prace. Wszyscy doskonale wiedzieli, że hala ma wiele ograniczeń i mankamentów, ale za wszelką cenę trzeba było z niej ,,wycisnąć” wszystko, żeby jak najbardziej odpowiadała standardom ligi.

Dostosowanie obiektu pochłonęło z klubowej kasy ponad 600 tysięcy złotych (w 90 procentach były to pieniądze właścicieli klubu: Pawła Matuszewskiego i Marcina Napierały, przy wsparciu pozostałych sponsorów). Potrzebne były trybuny za koszami. Trzeba było przygotować dodatkowe trybuny wzdłuż parkietu. Zakupiono kosze najazdowe oraz cały system związany z tablicami świetlnymi. Wykonywano również prace związane z odpowiednim oświetleniem, które musiało spełniać wymogi telewizyjne. Ponadto, dbając o bezpieczeństwo należało znaleźć właściwe rozwiązanie dla dodatkowych wyjść ewakuacyjnych. Pojawiła się także koncepcja zagospodarowania ścian w hali tak, żeby w tych warunkach, obiekt wyglądał, jak najbardziej okazale. W przygotowanie hali do gry w Polskiej Ligi Koszykówki zaangażowanych było mnóstwo osób, firm i sponsorów.

Prace trwały ponad dwa miesiące. Hala przy ulicy Wrocławskiej zmieniła się do nie poznania.

Hala przy Wrocławskiej na stałe wpisze się w historię koszykówki w Ostrowie Wielkopolskim. Można śmiało powiedzieć, że ten obiekt stał się najbardziej znaną szkolną salą w kraju. Oczywiście wszyscy wiemy, że hala ma wiele ograniczeń i jej standard jest daleki od nowoczesnych obiektów, które powstały w ostatnich latach w naszym kraju. To jednak było jedyne rozwiązanie, żeby do momentu powstania nowego obiektu, występować w Ostrowie Wielkopolskim. Kolejny sezon, bądź sezony występów w Kaliszu nie wchodziły w grę. Wszyscy pragnęli gry w Ostrowie Wielkopolskim zarówno władze klubu, jak i miasta oraz sponsorzy oraz kibice.

Niesamowita końcówka 4 meczu półfinału play off ze Stelmetem Zielona Góra w maju 2017 roku:

Od 2016 roku, przez cztery kolejne sezony, w hali przy Wrocławskiej rozegrano więc 66 ligowych meczów, z których zespół ,,Stalówki” wygrał 44 spotkania. W tym obiekcie odbywało się wiele sparingów. W 2017 roku rozegrany został także mecz kwalifikacji europejskich pucharów w rozgrywkach FIBA Europe Cup.

Nie ma wątpliwości, że rozgrywanie spotkań ligowych w hali przy Wrocławskiej było dużym atutem dla ostrowskiej drużyny. Kibice, którzy szczelnie wypełniali trybuny tego obiektu, zasiadając tuż obok parkietu, tworzyli znakomitą atmosferę, będąc nie tylko szóstym, ale i siódmym zawodnikiem żółto-niebieskich.

W hali przy Wrocławskiej kibice oglądali wiele znakomitych meczów i akcji:

Najbardziej pamiętne będą oczywiście finały play off w 2018 roku. Rywalizacja z Anwilem Włocławek odbywała się na przełomie maja i czerwca. To był niezwykle gorący okres i to nie tylko ze względu na stawkę rywalizacji, ale także ze względu na panujące wówczas upały. Temperatury był na poziomie 35-38 stopni. W halach było oczywiście kilka stopni więcej. Dało się to odczuć już w trakcie dwóch pierwszych spotkań w Hali Mistrzów, gdzie także brakowało klimatyzacji, w tej sytuacji temperatura przekraczała 40 stopni.

Przed meczami w hali przy Wrocławskiej, postanowiono, żeby w hali znalazło się kilka, sporych gabarytów klimatyzatorów. Przed spotkaniem numer 3, które zaplanowane było na 28 maja 2018 roku, sytuacja, dzięki klimatyzatorom, wydawała się być opanowana. Temperatura była właściwa.

Niestety, dwie godziny przed pierwszym gwizdkiem przez Ostrów Wielkopolski przeszła kilkuminutowa, potężna ulewa, która zniweczyła wszystkie plany. W hali było bardzo gorąco i duszno. – Biegając po boisku czułem się, jakbyśmy grali gdzieś na jakiejś pustyni – opowiadał później środkowy naszej drużyny Adam Łapeta. W trakcie meczów temperatura w hali była na poziomie 43, 44 stopni. Koszykarze potrafili sobie jednak świetnie z tym poradzić, tworząc znakomite widowiska na parkiecie. Tymczasem na trybunach kibice w rewelacyjny sposób dopingowali swoje drużyny.

Tak wyglądał mecz numer 4 wielkiego finału play off w 2018 roku: